czwartek, 17 października 2013

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 14.

Prawie cała drogę na lotnisko, śmialiśmy się, śpiewaliśmy ulubione piosenki. To było wszystko czego potrzebowałam. Jego obecności i traktowania mnie jako najlepszą przyjaciółkę. Razem już nigdy nie będziemy, to jest pewne. Ten związek nas do siebie zbliżył. Kiedyś wrogowie, a teraz najlepsi przyjaciele. A przez co ? Przez miłość, którą doświadczyliśmy. Ten czas spędzony z nim to były najpiękniejsze chwile w moim życiu. Jednak nie jesteśmy sobie przeznaczeni. Będąc razem tworzyła się nasza przyjaźń, która wytrwa. Już na zawsze...
Oszukiwać się... Łatwo ? Nie za bardzo. Przyjaciel, to jedyne czego potrzebuje, ale czy łatwo kiedy coś do niego czuje ? Może za wcześnie żeby o tym mówić. Mówić o miłości która między nami była.
Muszę sobie to wmówić, nic innego mi nie pozostaje...
Szkoda, że to takie trudne...

K: Najbliższy wylot do Newcastle jest za godzinę 40 minut. Może być ?
T: Tak.
K: Poproszę paszport.
Podałam kobiecie dokumenty i czekałam na bilet. Kilka chwil później kobieta wręczyła mi moje dokumenty i bilet. Wskazała mi dalszą drogę. Podziękowałam kobiecie i podeszłam do Nialla.
N: I gdzie ?
T: Newcastle. Zaraz zadzwonię do mamy i może ktoś mnie odbierze.
N: Musisz ?
T: Niall to będzie najlepsze wyjście. Muszę oddać bagaż...
N: Daj, pójdę z tobą.
Blondyn zabrał moją walizkę i udał się za mną do wyznaczonego miejsca. Po chwili stanęliśmy w kolejce żeby oddać mój bagaż.
N: Kiedy wracasz ?
T: Nie wracam.
N: Co ?
T: Chcę już tam zostać. Na stałe.
N: Jeżeli tak wolisz to nie mogę cię zatrzymywać.
Kolejka zadziwiająco szybko szła, a była dość długa. Nadeszła moja kolej. Podeszłam do wysokiej lady i podałam kobiecie dokumenty. Niall wyłożył moją walizkę obok kobiety. Przykleiła do niej kartkę i puściła długim czarnym pasem i podziękowała mi.
Po kilkunastu minutach kręcenia się po lotnisku i gadania poszliśmy w kierunku miejsca odprawy. Stanął na przeciwko mnie torując mi drogę.
N: Musisz ? Nie przekonam cię ?
T: Chcę i nie, nie przekonasz.
N: Od zawsze uparta.
T: Kto tu jest uparty ?
Naszą rozmowę przerwała kobieta mówiąca, że pasażerowie lotu do Newcastle są proszeni do odprawy.
N: Trudno mi będzie bez ciebie.
T: Wierzę, że dasz radę. Ja z resztą też się postaram.
N: Będę za tobą tęsknił.
T: Ja też i to bardzo.
Rozłożył szeroko ramiona i mnie przytulił. Trwaliśmy w uścisku dobre parę minut. Zrobiłam jeden krok do tyłu i popatrzyłam mu się prosto w oczy. Chłopak przyłożył rękę do mojego policzka i delikatnie pocierał go kciukiem. Powoli przesunął dłoń bliżej moich ust i przejechał palcem po mojej dolnej wardze.
W brzuchu wirowało mi stado motylów, serce mocniej zaczęło bić, ręce zaczęły mi się trząść. Przysunęłam się do niego i delikatnie musnęłam jego usta swoimi. Chwycił mnie w talii i przysunął bardziej do siebie pogłębiając pocałunek. A ja mu na to tak po prostu pozwoliłam...
Uwolniłam się z jego uścisku i odsunęłam dalej.
N: Przyjaciele.
T: Tylko i wyłącznie przyjaciele.
N: To był ostatni raz.
T: Ostatni. Lecę. Pa.
N: Będę tęsknił.
T: Ja bardziej.

Powoli zaczęłam się od niego oddalać. Przed wejściem odwróciłam się do niego i posłałam mu buziaczka. Odwzajemnił go i pomachał mi. Ostatni raz na niego zerknęłam i weszłam w korytarz.
Przez cały czas nie mogłam przestań o tym myśleć. Uśmiech nie znikał mi z twarzy. Doszłam do bramek. Oddałam swoje rzeczy do niewielkiego pudełka i przeszłam przez bramki. Z powrotem zabrałam torebkę, biżuterię i resztę moich pierdół. Przeszłam powoli przez wielką salę i zatrzymałam się w małym sklepiku z gazetami. Wybrałam sobie jedną i podeszłam do kasy. Zapłaciłam za nią i udałam się w stronę gdzie było mnóstwo połączonych ze sobą krzeseł. Wybrałam jedno miejsce i je zajęłam. Teraz to czekać już tylko na wylot...
Cholera jasna... Dopiero teraz zaczyna do mnie dochodzić co stało się kilkanaście minut temu. Pocałowałam mojego byłego chłopaka, który jest moim przyjacielem...
Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Zaczęłam szybko szperać w torebce i w końcu go znalazłam. Odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
T: Halo ?
N: Musiałem cię usłyszeć.
T: Widzieliśmy się niecałe pół godziny temu.
N: I już tęsknie. Obiecaj mi jedno.
T: Hmm ?
N: Przyjedziesz do nas jeszcze w te wakacje.
T: Postaram się.
N: Liczę na to.
T: Muszę kończyć.
N: Zadzwoń zaraz jak wylądujesz.
T: Pierwsze co to dam ci znać.
N: Wieczorem na skypie ?
T: Pewnie, że tak. Paa.
N: Pa.
Rozłączyłam się i schowałam iPhona do kieszeni w bluzie. Zabrałam torebkę i udałam się do kolejki. Pokazałam dokumenty i weszłam do długiego korytarza. Po chwili szłam już węższym korytarzem i zaraz znalazłam się na pokładzie samolotu. Zajęłam miejsce pod oknem i czekałam na wystartowanie.
Stweardesa pokazywała różne czynności zapinania pasów, zakładania kamizelki, maski. Po kilkunastu minutach usłyszałam dźwięk i nade mną zapaliła się mała lampka żeby zapiąć pasy. Kobieta podała nam informacje odnośnie lotu i zajęła miejsce obok drugiej kobiety.

Cały czas śledziłam zmiany miejsca samolotu. Wpatrzona byłam w okno i rozmyślałam co teraz będzie ? Czy podczas kolejnego spotkania będziemy potrafili zachowywać się jak przyjaciele ? Czy kiedy go zobaczę to nie rzucę się na niego i go nie pocałuję ? Każda kolejna minuta daje mi więcej wątpliwości.
Może za dużo myślę ?
____________________________
No i kolejny dzień i kolejny rozdział !! :D
Cieszycie się ? :D
Jak się podoba to komentować, jak nie to też komentować ! :D
Piszcie co jest nie tak to w kolejnym postaram się poprawić !!/ Lexii xx.

środa, 16 października 2013

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 13.

*** (t.i.) ***
Poprosiłam go żeby nic nie mówił Niallowi, co on sobie mógł pomyśleć ? Boję się, że prze mnie może się coś spieprzyć. Spieprzyć między nimi. Wyszłam z domu z walizką i zamknęłam drzwi. Wyciągnęłam telefon z torebki i zobaczyłam kilkadziesiąt nieodebranych połączeń od Nialla. Olałam to i włożyłam komórkę z powrotem do torebki.

*** Niall ***
Wiedziałem, że będzie chciała wyjechać. Podjechałem pod domu i zobaczyłem ją z walizką. Tą cholerną walizką. Przez taką bzdurę mam ją stracić ? Sam nie wiem co robić. Serce co innego, a rozum co innego. Cholerna miłość... Dlaczego musiała to być akurat ona ? Chciałbym zabrać ją do domu, położyć się z nią do łóżka i zostać tak na zawsze. Chwila rozmyśleń... Narkotyki, Max... Ten cholerny dzieciak, który niszczy relacje pomiędzy nami. A jak to ja mam problem ? Może to moje cholerne urojenia ? Wyłączyłem silnik samochodu i wysiadłem. Zacząłem bawić się kluczykami i powoli zmierzałem w jej stronę. Dziewczyna wstała z walizki.
N: Wyjeżdżasz ?
T: To będzie najlepsze rozwiązanie.
N: Nie rób tego.
T: Nie widzę innego rozwiązania.
N: Przed wyjazdem moglibyśmy jeszcze porozmawiać ?
T: Przecież rozmawiamy.
N: (t.i.).
T: Może być Starbucks ?
N: Pewnie. Daj tą torbę.
Chwyciłem walizkę do ręki i zacząłem zmierzać z dziewczyną do mojego samochodu. (t.i.) wyciągnęła telefon z torebki i wsiadła do samochodu. Włożyłem walizkę do bagażnika i po chwili zająłem miejsce kierowcy. Odpaliłem samochód i ruszyłem.
N: Chciałaś mi powiedzieć, że wyjeżdżasz ?
T: Szczerze nie miałam takiego zamiaru.
N: Harry do mnie zadzwonił.
T: Prosiłam go.
N: Martwi się o ciebie.
Siedziała wpatrzona w okno. Nawet na mnie nie popatrzyła. Brakuje mi tego... Przez ponad pięć minut drogi w ogóle się nie odzywała.
T: Chciałam uciec jak dziecko. Idiotka ze mnie.
N: Nie mów tak.
T: A tak nie jest ?
N: Rozumiem cię. Spieprzyłem wszystko.
T: To nie twoja wina.
N: Ja naciskałem co do Maxa.
T: Obiecałam ci.
N: Wiem. Nie spotykałaś się z nim, prawda ?
T: Nie.
N: Przepraszam.
Podjechaliśmy na parking. Wysiedliśmy z samochodu i udaliśmy się w stronę wejścia. Otworzyłem drzwi i przepuściłem ją pierwszą, na co odpowiedziała cichym dziękuje. Zajęliśmy stolik w kącie sali. Usiedliśmy i zamówiliśmy gorącą czekoladę.
N: Nadal mi na tobie zależy.
T: Niall.
N: Wiem, że na tą chwilę nie ma szans żebyśmy byli razem.
T: Za wiele się wydarzyło w ostatnim czasie.
N: Te ciągłe kłótnie. Przeze mnie to wszystko.
T: Przestań tak mówić.
N: Teraz będę się obwiniał, że nasze rozstanie.
T: Raz ty nawaliłeś raz ja. Razem to spieprzyliśmy. Nie chcę żebyś się o to obwiniał.
N: Trudno mi będzie.
T: Mi też... Może spróbujmy być przyjaciółmi.
N: A jak to nie wypali ? Raczej nie chcę wracać do tego co było kiedyś.
T: Razem damy radę. Nie ?
N: Pewnie, że tak. Nadal możemy się świetnie bawić tylko bez...
T: Żadnych zbliżeń.
N: Przyjaciele ?
T: Najlepsi.
N: Najlepsi.
Włożyłem rękę do spodni i wyciągnąłem podłużne pudełeczko. Położyłem je na stoliku i przysunąłem je bliżej jej rąk.
T: Co to ?
N: Za tydzień masz urodziny i skoro wyjeżdżasz... Otwórz.
Dziewczyna niepewnie otworzyła pudełeczko i od razu na jej twarzy pojawił się uśmiech.
T: Piękne.
Chwyciła do ręki cienki łańcuszek z małą blaszką. Przeczytała po cichu napis, który na niej widniał.
T: Na zawsze razem.
N: Teraz jako przyjaciele.
T: Ale razem.
N: Razem.
T: Dziękuję.
Uśmiechnęła się ciepło i upiła łyk czekolady, którą chwilę wcześniej podała nam młoda kelnerka. Zapiąłem jej bransoletkę na lewym nadgarstku. Wstaliśmy z naszych miejsc i zabraliśmy kubki z gorącym napojem.
N: Mogę cię przytulić ?
T: Głupio pytasz.
Uśmiechnęła się i wtuliła w mój tors. To była najlepsza chwila tego dnia. Schyliłam się do niej i delikatnie pocałowałem ją za uchem. Pozwoliła na to.
T: Niall, to nie jest zachowanie przyjaciół.
N: Przepraszam. Po prostu trudno mi będzie się odzwyczaić.
T: Znajdziesz sobie inną, lepszą.
N: Lepszej ? Nigdy nie znajdę.
T: Musisz dobrze szukać.
Wyszliśmy z budynku i udaliśmy się na parking. Podszedłem do drzwi pasażera  je otwarłem. Zaczekałem aż wespnie się na fotel i zamknąłem za nią drzwi. Obszedłem samochód dookoła i zająłem obok niej miejsce.

*** (t.i.) ***
Sama nie wiem czy dobrze zrobiłam. Mam nadzieję, ze tego nie pożałuję... Chcę tylko przyjaźni nic więcej. Nie widzę sensu w naszym związku. W końcu to do mnie dociera, jestem jeszcze dzieciakiem, a on dorosłym mężczyzną. Nie do wiary, ale taka jest prawda. Lepiej żeby znalazł sobie kogoś w swoim wieku, a on mnie ? O mnie po prostu zapomniał.
_____________________________________
Troszkę krótki, ale kolejny będzie dłuższy!
Dodałam aaaaaa!
Troszkę weny... Ale i tak nie wyszło z tego jakieś cudo. Szczerze sama nie wiem co o tym myśleć. Pozostawiam ocenę wam! Moim kochanym czytelnikom! :)
Komentujcie! :D/ Lexii xx.

wtorek, 1 października 2013

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 12.

Ile jeszcze czasu musi minąć, żeby zapomniał o tej całej akcji z Maxem ? Cholerne trzy tygodnie... Miło, że większość tego czasu spędzał na jakiś durnych wywiadach i programach. Powoli mnie to zaczyna przerastać. Ale dla miłości zrobi się wszystko, prawda ? Kocham go w taki sposób, którego nie mogę opisać. To jest coś innego niż te wszystkie miłości. Jedno spojrzenie jakiegoś chłopaka, dwa miesiące miłości do niego... Nie odwzajemnionej oczywiście. Szkolny korytarz, miejsce gdzie moja wyobraźnia nie zna granic. Teraz liczy się dla mnie tylko i wyłącznie Katherine. Na wakacje przyjechała do Londynu, cholernie się cieszę z tego powodu. Jej ciocia tu mieszka więc resztę wakacji mamy tylko dla siebie.

Wyszłam spod prysznica i owinęłam się ręcznikiem. Udałam się do sypialni, założyłam bielizną i zaczęłam grzebać w szafie. Po krótkim czasie wyciągnęłam z niej leginsy, koszulkę z krótkim rękawem i bluzę. Założyłam na siebie ubrania i wsunęłam nogi w czarne vansy. Podniosłam z fotela torebkę i wrzuciłam do niej iPhona. Wyszłam z pokoju i udałam się na dół. W połowie schodów usłyszałam dobiegającą rozmowę Nialla i Zayna. Mówili cicho, tak jakby nie chcieli żeby ktoś ich usłyszał. Zeszłam trochę niżej i postanowiłam przez chwilę podsłuchać ich rozmowę.
N: Za każdym razem kiedy wychodzi... Cholernie się boję, że wróci do tego dupka.
Z: Obiecała ci coś i na pewno tego dotrzyma.
N: Już raz obiecała i tego nie dotrzymała.
Z: Ufasz jej ?
Głosy w kuchni ucichły na moment co mnie zaniepokoiło. Czy on mi nie ufa ? Przecież się kochamy. Obiecałam mu, że już nigdy...
Z: Niall.
N: Nie, nie ufam jej. Czasami zastanawiam się czy tego nie zakończyć.
Wyszłam zza ściany i szybkim krokiem nie zwracając na nich uwagi podeszłam do blatu kuchennego.
T: Nie przeszkadzajcie sobie.
Popatrzyłam tylko na Zayna i wyciągnęłam z białego koszyka klucze. Odwróciłam się i zaczęłam zmierzać w stronę wyjścia. Nagle poczułam na swojej ręce dotyk. Wiedziałam, że to on. Wyrwałam się i nawet na niego nie spojrzałam.
N: (t.i.).
T: Nie Niall, wystarczająco dużo już powiedziałeś.
Wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Przyspieszyłam kroku i udałam się na spotkanie z przyjaciółką.
Nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Nie mogłam powstrzymać łez, które tak cholernie cisnęły mi się do oczu. Wyciągnęłam z torebki telefon i napisałam szybko esemesa to Katie. Przeprosiłam ją, ale nie byłam w stanie się z nią spotkać... Wysłałam esemesa i wyszukałam w kontaktach Johna. Stanęłam i zaczęłam wpatrywać się w ekran telefonu. Powoli zaczął porywać się łzami, które leciały bez opamiętania. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha. Po kilku sygnałach usłyszałam głos chłopaka.
J: Kochana dawno nie dzwoniłaś.
T: Nie mam nastroju na żarty.
J: To co zawsze ?
T: Nie, tym razem coś mocniejszego.
J: Za pół godziny na Waterloo Bridge. Nie spóźnij się, nie mam czasu.
T: Spoko.
Rozłączyłam się i wrzuciłam komórkę do torebki. Przeszłam przez drogę i weszłam w wąską uliczkę przez co mogłam być o wiele wcześniej na miejscu. W tamtej chwili nie myślałam. Szłam przed siebie i chciałam w końcu dojść na ten cholerny most, dostać to białe gówno i zapomnieć o wszystkim. Chociaż na chwilę. Na tą cholerna chwilę. Po kilkunastu minutach doszłam na miejsce. Oparłam się o barierkę i usiadłam na ziemi. Jak na tą porę roku, było cholernie zimno, padał deszcz, a na ulicach nie było żywej duszy. Po kilku minutach zauważyłam sylwetkę mężczyzny. Podniosłam się i zaczęłam zmierzać w jego kierunku. Wyciągnęłam z kieszeni pieniądze i dałam mu je. Za co on podał mi woreczek białego proszku.
J: Cóż za problemy ?
T: Nie twój interes.
J: Czyżby gwiazda pan Hor...
T: Skończ. Nie ważne... Każdego tak musisz wypytywać ?
J: Nie boisz się, że to wyjdzie ? Siostra Stylesa, dziewczyna Horana.
T: Nie ma od kogo wyjść, prawda ?
J: Ja o niczym nie wiem...
T: Dzięki. Cześć.
J: Polecam się na przyszłość.
T: Na pewno skorzystam.
Odwróciłam się i przyspieszyłam kroku. Po kilku minutach weszłam w małą uliczkę i skręciłam na tyły opuszczonej kamienicy. Usiadłam, opierając się o budynek i zaczęłam cholernie beczeć... To się staje coraz trudniejsze... Boję się coraz bardziej... Po co to kupiłam ? Znowu mam zawieźć najważniejszą osobę w moim życiu ? Straciłam już Nialla, nie chcę żeby to samo stało się z Harrym. Jest moim jedynym oparciem w trudnych chwilach. Rzuciłam prochami na ziemię i zaczęłam biec. Biec ile sił w nogach, jednocześnie uciekając od tego całego gówna. Mam to gdzieś... Chcę wrócić do mojego domu. Rodzinnego, tego w którym nie miałam żadnych problemów...

Weszłam do domu i wybiegłam do mojej sypialni. Wyciągnęłam z szafy walizkę i zaczęłam wrzucać do niej rzeczy. Nie było chłopaków z czego bardzo się cieszyłam. Pytania Harrego co się stało. Niall... Niall to już przeszłość. Wolałabym żeby było jak dawniej. Żeby nadal był moim wrogiem. Żebyśmy nadal się nienawidzili. Ja dla mnie nie było żadnego związku. Nie było żadnej miłości. Spierdoliłam wszystko... Wybaczył mi. Kiedy powiedział, że wybacza powinien pomyśleć nad zaufaniem. Dlaczego nadal to ciagną skoro go do mnie nie miał ? Związek bez zaufania. Nie ma czegoś takiego. Nie miłości, to skończone... Wyciągnęłam telefon z torebki i wykręciłam numer do Harrego.
H: Halo ?
T: Harry jadę do mamy.
H: Co ?
T: Chcę odpocząć.
H: Płaczesz ?
T: Nie, nie. Wydaje ci się.
H: (t.i.).
T: Harry chcę się pożegnać. Zostanę u niej na pewno do końca wakacji.
H: Przyjadę tam. Skoro chcesz, nie będę cię zatrzymywał. Już dzwonię i załatwię ci kierowcę.
T: Dziękuję.
H: Nie masz za co.
T: Harry.
H: Tak ?
___________________________________
O FUCK !!
Co się stało ??
Nieeeeeeee, to nie możliwe! Jacie 12 ROZDZIAŁ !!
Chyba sami w to nie wierzycie, nie ?? :D
1. Przepraszam, że tak długo czekaliście, ale nowa szkoła, brak weny...
2. Będą kolejne rozdziały " Harrego #6; Harrego #7; Nialla #52" na LINK !! Już niedługo... Czekajcie cierpliwie.
3. DZIĘKUJĘ ZA 300 TYSIĘCY NA BLOGU: LINK !! Jesteście na prawdę niesamowici !! <33 :D/ Lexii xx.

sobota, 14 września 2013

...

"kurwa, napisz coś w końcu !!!!!!!!!!!!!"
Nie jedź kurwami na moim blogu, ok ? Bo i tak nic ci to nie da !!
Jak będę dała rady napisać, to napisze.
Jeżeli ci coś nie pasuje do do widzenia...
SKOŃCZYŁAM !/ Lexii xx.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 11.
         KOLEJNY RAZ ZE SPECJALNĄ DEDYKACJĄ DLA
                        SOPHIE CANDY !!

Odwzajemnił pocałunek. Odwróciliśmy się tak, że teraz to ja byłam tyłem do jego pokoju. Nogą walną w drzwi, które się po chwili zamknęły.
N: Kocham cię.
Powiedział przez pocałunek i powoli pchał mnie w stronę łóżka. Podsunęłam ręce wyżej i pociągnęłam za koszulkę. Chłopak dał do góry ręce, a ja swobodnie mogłam go jej pozbawić. Przytulił mnie do siebie. Czułam ciepło, które od niego biło. Wplotłam ręce w jego rozczochrane włosy i oddałam się chwili. Nagle usłyszałam dźwięk rozdzieranego materiału i delikatny powiew na brzuchu. Popatrzyłam w dół.
T: Niall, moja bluzka.
N: Cicho.
Popchnął mnie z całej siły na łóżko. Klęknął nade mną i pocałował mnie w usta, jednak po chwili zjechał z pocałunkami na szyję. Zamknęłam oczy. Delikatnie wsunął ręce pode mnie, rozpinając mi stanik. Ściągnął go ze mnie. Zaczął powoli i delikatnie całować moje piersi. Po chwili zaczął przygryzać i ssać moje sutki. Bawił się mną przez dość długi czas. Przysunął się bliżej i popatrzył mi w oczy.
N: Ja cię tak strasznie kocham.
Pocałował mnie. Czułam jak jego ręka zjeżdża niżej. Przejechał palcami po moim brzuchu. Delikatnie wsunął rękę do moich majtek. Tak strasznie tego potrzebowałam. Kiedy poczułam jego rękę. Tam, właśnie tam przeszedł po mnie jeszcze większy dreszcz. Zaczął bawić się moją łechtaczką, aż w końcu włożył we mnie jednego palca. Po tym od razu zajęczałam i przechyliłam głowę do tyłu. Czułam na sobie jego wzrok. Przyglądał mi się wtedy kiedy ogarniała mnie niesamowita przyjemność. Otworzyłam oczy i popatrzyłam się w jego. Poczułam, że wkłada kolejny palec. Jęknęłabym jakby nie zamknął moich ust pocałunkiem. Z coraz większą siłą wkładał je we mnie. Mój oddech był już na prawdę niespokojny. Wyciągnął rękę z moich majtek i na chwilę się oddalił. Dokładnie śledziłam każdy jego ruch, tak jak on mój. Wstał z łóżka i rozpiął pasek od spodni. Zsunął je z siebie. Wrócił do mnie już w samych bokserkach. Nachylił się i mnie pocałował, lecz po chwili usiadł i położył ręce na moich koronkowych majtkach. Podniosłam się delikatnie. Chłopak zdecydowanym ruchem ściągnął je ze mnie i rzucił nimi gdzieś w kąt. Popatrzył się na mnie od góry do dołu. Na jego twarzy było coś czego nigdy nie widziałam. Oglądał mnie tak jakby widział mnie pierwszy raz w życiu. Ponownie zaczął całować moje usta. Ręką dotknęłam jego przyjaciela. Czułam jak z każdym moim dotykiem robił się twardszy. Nie przestając mnie całować, popatrzył mi w oczy. Jednak po chwili się oderwał. Oddalił się ode mnie i ściągnął bokserki. Marzyłam, żeby choć przez chwilę się z nim podroczyć, jednak był szybszy. Wszedł we mnie bez najmniejszego ostrzeżenia. Poruszał się powoli, jednak po chwili przyspieszał. Z czasem jego pchnięcia były mocniejsze i gwałtowniejsze. Nie mogłam zapanować nad sobą. Zaczęłam krzyczeć. Nie dawałam rady. Przez chwilę blondyn się trzymał, ale w końcu również zaczął jęczeć. Zaczęliśmy się przekrzykiwać.
Nagle oboje uwalniamy orgazm i skupiamy się tylko i wyłącznie na chwili, w której nic innego się dla nas nie liczy. Nie panowałam nad sobą już totalnie. Moje ciało wygięło się w łuk, a chwila namiętności ogarnęła nas jak nigdy. Nasze oddechy nadal były nie spokojne. Otworzyłam oczy. Chłopak też to zrobił. Popatrzyliśmy się na siebie. Powoli musnął moje usta i opadł na łóżko. Objął mnie, a ja położyłam głowę na jego torsie. Popatrzyłam się na jego twarz. Przejechałam ręką po jego czole i włosach. Mokry. Biedaczek się zmęczył. Zmierzwiłam jego blond włoski. Przeszkodził mi i chwycił moją rękę. Przysunął ją do ust i pocałował.
T: Kocham cię.
N: Ciiii.
Pocałował mnie w usta i zamknął oczy. Potrzebował ciszy i mojej obecności. Również zamknęłam oczy. Po jakimś czasie zaczęło mi być zimno. Horan to poczuł i zaciągnął na nas białą kołdrę.
Po krótkim czasie rozległo się pukanie do drzwi.
N: Spieprzać.
No i takim sposobem do pokoju nikt nie wszedł.
N: Wiesz, że musimy porozmawiać ?
T: Wiem.
N: Nie chcę tego odkładać.
T: Przepraszam cię Niall, za wszystko.
N: Chcę żebyś tylko zerwała kontakt z Maxem.
T: Zrobię wszystko.
N: Zmienisz szkołę ?
T: Zmienię.
N: A narkotyki.
T: Nigdy nie wezmę obiecuję.
N: Już kiedyś obiecałaś.
T: Wiem.
N: Skąd mam wiedzieć, że to się nie powtórzy.
T: Myślisz, że zmarnuję kolejną szansę od ciebie ? Nigdy sobie nie wybaczę tego co zrobiłam.
N: Nie wiem czy mogę ci zaufać.
Popatrzył się na mnie i pocałował mnie w czoło, bardziej do siebie przytulając.
N: Ale spróbuję. Obiecuję.
Zastanawiałam się, dlaczego mi uległ. Przecież zaczął mówić, że. A z resztą. Chyba mnie kocha skoro to ze mną teraz zrobił prawda ? Mam nadzieję, że tak. Ten czas był okropny. To czekanie, aż powie, że to koniec. Już nigdy tego nie spieprzę tak jak teraz. Już nigdy.
Po kilkuminutowym leżeniu, chłopak się odezwał.
N: Idę pod prysznic.
T: Mogę ?
N: Zapraszam.
Uśmiechnął się do mnie i wstał z łóżka. Poszedł pierwszy do łazienki. Kiedy tam zmierzał, nie mogłam oderwać wzroku od jego wspaniałego tyłeczka. Zwlekłam się z łóżka i poleciałam za nim. Weszłam do kabiny zaraz po Niallu. Chłopak puścił ciepłą wodę. Przytuliłam się do niego i chciałam, żeby tak zostało już na zawsze.
T: Kocham cię.
N: Jak bardzo ?
T: Najbardziej.
Uśmiechnęłam się do niego i go pocałowałam.
____________________________________
Krótki i wydaje mi się, że chujowy. No ale sami oceńcie !! :D
Tylko błagam dużo komentarzy, dużo!! :D/ Lexii xx.

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 10.
Stanęłam pod jego drzwiami i przez dłuższy czas zastanawiałam się czy wejść do środka. W końcu położyłam rękę na klamce i ją przekręciłam. Weszłam powoli do środka i zamknęłam za sobą białe drzwi. Zobaczyłam, że leży na łóżku i wpatrzony jest w sufit. Nawet na mnie nie popatrzył. Podeszłam powoli do niego i usiadłam na łóżku. Dalej nic ? Nadal nie będziesz reagował ? Przysunęłam się do niego bliżej i położyłam. Oparłam głowę o jego rękę i zaczęłam palcami jeździć po jego torsie. Ile bym dała, żeby teraz się do mnie przytulił. Żeby pocałował i powiedział, że będzie ok. Chciałam wsunąć dłoń pod jego koszulkę, ale mi to uniemożliwił.
N: Przestań.
T: Niall.
N: Możesz mnie zostawić samego ?
T: Przepraszam cię.
N: Wyjdź. Muszę pomyśleć.
T: Ale.
N: Wyjdź.
Teraz to już krzyknął. Zerwałam się z łóżka i podeszłam do drzwi. Zatrzymałam się przy nich. Chwyciłam za klamkę i wyszeptałam.
T: Kocham cię. Pamiętaj o tym.
Przekręciłam ją i wyszłam zamykając je za sobą. Udałam się powoli do pokoju. Położyłam się na łóżku i sama nie wiedziałam co robić. Po chwili z niego wstałam. Zaczęłam chodzić nerwowo po pomieszczeniu. Szczerze mówiąc to w pewnym momencie nie wiedziałam sama co robię. Usiadłam na parapecie i podłączyłam słuchawki do iPhona. Włożyłam je do uszu i włączyłam piosenki. Jedna, za drugą. Same smutne nuty, doprowadzające mnie do płaczu. Walnęłam telefonem o podłogę. Nie mogłam dłużej. Poszłam do łazienki. Ogarnęłam się trochę i zeszłam do kuchni. Chyba nie było widać, że płakałam. Chyba. A z resztą jeden chuj. Podeszłam do lodówki i zrobiłam sobie kanapkę. Po chwili przypomniałam sobie o herbacie. Usiadłam przy stole i zjadłam moje spóźnione śniadanie. Wypiłam kubek gorącego napoju i wróciłam do pokoju. Usiadłam przy biurku i wyciągnęłam z szuflady szkicownik. Wystarczył tylko chujowy nastrój, a już wychodziły wspaniałe rzeczy. Sama nie wiem skąd ja to brałam. Przez cały czas miałam w głowie Nialla. Bałam się, że powie. Nie, nie może. A jak powie, że to koniec ? Nie mogę ze sobą skończyć. Harry. Nie mogę znowu brać. Obiecałam mu. Nawalić się ? Może lepiej nie, znając mnie przyszedł by mi do głowy kolejny durny pomysł. A może. Nie to też nie zbyt dobre wyjście.
Przez tyle lat go nienawidziłam. Każde jego spojrzenie na mnie zaczynał mnie z czasem bardziej wkurwiać. Jedno jego słowo, a uśmiech znikał mi z twarzy na resztę dnia. Jego dotyk, brzydziłam się. A teraz ? Kiedy mnie do siebie przytuli, to od razu czuję się bezpieczna. Zobaczę go. Wystarczy chwila. Jedno spojrzenie na niego. Od razu się uśmiecham. Kiedy nasze spojrzenia się spotkają. A pocałunek ? Motylki w brzuchu, nogi jak z waty. Cholera. To miłość prawda ? Przynajmniej tak mi się wydaje. "Kocham cię." Przecież to tylko dwa słowa. Tak na prawdę dwa nieznaczące słowa, ale kiedy je wypowiadam czuję się lepiej. Kiedy słyszę, że te słowa wychodzą z ust Nialla i kierowane są do mnie. Boże.
Boję się. Boję się jak nigdy. A co jeżeli po tej całej akcji z Maxem powie, że to nie ma sensu ? Że to Harry miał rację. W końcu nas zaakceptował, a teraz powie, że już razem nie będziemy. Co wtedy ? Boję się. Cała się trzęsę i nie wiem co ze sobą zrobić.
Nagle usłyszałam jakieś huki. Wyszłam z pokoju i zobaczyłam, że blondyn wyrzuca walizki ze swojej sypialni. Podbiegłam do niego. Co on robi ? On nie może. Tak nie powinien robić. Nie. Weszłam do środka.
T: Co ty robisz ?
N: To co widzisz.
T: Niall, przestań.
N: Wyprowadzam się, rozumiesz ?
T: Nie możesz tego zrobić.
Stanęłam mu na drodze i próbowałam go zatrzymać. No był silniejszy, ale musiałam dać rady. Zaczęłam go całować. Na nic ? Odwracał głowę w boki. Nie chciał tego ?
N: (t.i.) przestań.
T: Nie.
N: Nic ci to nie da.
T: Nie puszczę cię nigdzie, rozumiesz ?
N: Zostaw mnie.
Nie dawałam za wygraną. Szybko wsunęłam ręce pod jego koszulkę i się do niego przytuliłam. Nie mogłam go tak po prostu puścić. Nie potrafiłam.
N: Puść.
T: Nie.
N: (t.i.) zostaw mnie.
T: Mam cię zostawić ? Na prawdę tego chcesz ? Powiedz mi, że mnie nie kochasz. No powiedz.
N: (t.i.).
T: Puszczę cię tylko to powiedz. Chcę wiedzieć czy czekać.
N: Harry miał racje. Masz szesnaście lat, a ja.
T: Niall.
Znowu zaczęłam. To znaczy próbowałam go całować. Nie wiem jakim sposobem ale udało mi się pocałować go w usta.
_________________________________
Ten krótki i to bardzo krótki wiem nie lubicie, ale kolejny będzie może dłuższy.
Czytajcie i komentujcie!! :)))
Mam nadzieję, że się spodoba!! :D/ Lexii xx.

środa, 7 sierpnia 2013

Dream is more than...

ROZDZIAŁ 9.
*** (t.i.) ***

Kupiłam u chłopaka to co zawsze i zapłaciłam mu. Odeszłam od niego i zaczęłam spacerować po Londynie. Sama nie wiedziałam, brać ? A może nie ? Po co to kupiłam ? Żeby kusiło ? A jak w końcu przesadzę ? Obiecałam Niallowi. A z resztą co go to obchodzi. Wydaje mi się, że z naszego związku nici. Co z tego ? Może i się najebałam, ale na pewno nie posunęłabym się do zdrady. Nie z nim. Nie z Maxem. Cholera. A jak do czegoś doszło ? Nie. To nie możliwe.
Chodziłam Londyńskimi uliczkami i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Usiadłam na krawężniku i zaczęłam bawić się woreczkiem. Każde malutkie, drobniutkie, białe ziarenko robiło mi ochotę. Chciałam to wziąć, ale nie mogłam. Było już ciemno. Cholernie ciemno. Telefon miałam wyciszony. Gdybym wiedziała, że Harry dzwonił. Nagle podjechał jakiś samochód. Podniosłam głowę do góry i zagniotłam woreczek w pięści.
H: Co ty odstawiasz ? Wsiadaj.
Zebrałam się z chodnika i schowałam narkotyki do kieszeni bluzy. Podeszłam do samochodu i usiadłam na miejscu pasażera. Zaczęło się. Wypytywanie mnie gdzie byłam, z kim byłam i po co. Gdzie ? Na spacerze. Z kim ? Sama. Po co ? Musiałam odetchnąć. Zadowolony ? Mam nadzieję. Przez cały czas byłam wpatrzona w okno. Prawą rękę miałam w kieszeni i bawiłam się foliowym woreczkiem. Po jakimś czasie dojechaliśmy do domu. Weszłam do środka i udałam się prosto do kuchni. Nalałam sobie wody i poszłam do przedpokoju. Położyłam szklankę z napojem na schodzie i odruchowo jak to zawsze rozpięłam bluzę i powiesiłam ją na wieszaku. Zabrałam picie i poszłam na górę. Udałam się prosto do swojego pokoju. Odłożyłam szklankę na parapecie i poszłam do łazienki. Wyskoczyłam ze wszystkich ubrań i weszłam pod prysznic. Po chwili wyszłam i zawinęłam się w ręcznik. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Po krótkiej chwili zasnęłam.
Z łóżka wystrzeliłam jak z procy. Zaczęłam zawzięcie szukać bluzy. Po co ? Chyba wiadomo. Cholera jasna gdzie ją dałam ? Kurwa mać. Zostawiłam ją na dole. Zbiegłam szybko na dół i kiedy włożyłam rękę do kieszeni bluzy, zamarłam. Nie ma.
H: Co się stało ?
T: O Harry. Nic.
H: Czego tak szukasz ?
T: Telefonu.
Odwróciłam się w stronę wieszaka i nie chciałam żeby poznał, że się denerwuje.
H: A nie czasem tego ?
Popatrzyłam się na niego. Kurwa trzymał woreczek. Ja pierdole. Co ja mam zrobić ?
H: Pakuj się.
T: Co ?
H: No głucha kurwa jesteś ? Pakuj się.
T: Harry, co ty chrzanisz ?
H: Bierzesz ?
T: Nie. To nie moje. Zostało z imprezy.
H: Jakim cudem znalazło się u ciebie w bluzie ?
T: Dałam ją koleżance, bo było jej zimno. To takie dziwne ?
H: Bierzesz ?
T: Harry.
Poszłam do kuchni i podeszłam do lodówki.
H: Możesz mnie nie ignorować ?
T: Nie ignoruje cię.
H: Kurwa siadaj na dupie bo inaczej pojedziesz do rodziców.
No i po tych słowach jak posłuszna dziewczynka usiadłam przy stole. Podszedł bliżej mnie i oparł ręce na szklanym blacie.
H: Od kiedy i jak długo bierzesz ?
T: Nie biorę.
H: To co te cholerne prochy robiły w twojej bluzie ?
Wykrzyczał to na cały dom i w tym samym momencie do środka wszedł Niall. Za pewne to usłyszał, z resztą jak cała reszta domowników. Wszedł do kuchni i się na mnie popatrzył ze zdziwieniem.
N: Znowu ? Obiecałaś.
T: Niall.
H: Wiedziałeś ?
N: Tak.
H: Dlaczego mi nie powiedziałeś ?
N: Nie mogłem. Obiecałem jej.
H: Tak samo jak ona tobie, że już nie weźmie.
T: Harry usiądź proszę.
H: Usiądź ?
T: Powiem ci wszystko tylko siadaj.
Chłopak przesunął stołek i powoli na nim usiadł.
H: Słucham.
T: Ja Harry. Brałam, tak przyznaję się do tego, ale potem przestałam. Obiecałam Niallowi i tak trzymałam. Na początku było trudno, ale w końcu o tym zapomniałam. To dzięki niemu przestałam. Tylko ta cholerna impreza. Ja się opiłam. Do niczego nie doszło. Max wyszedł na początku z jakąś dziewczyną i później niby nic nie pamiętam, ale rano jak się obudziłam. Chyba go nie było. Tak mi się wydaje. Wróciłam wtedy jak Niall. To znaczy poszłam do niego do pokoju i chciałam mu to wytłumaczyć, ale tak strasznie krzyczał i wmawiał mi, że ja go zdradziłam. Na pewno do niczego nie doszło. Nie mogła bym. I wybiegłam z domu i poszłam do Johna. On mi sprzedał to cholerne świństwo. A na tym chodniku. Wtedy jak przyjechałeś. Zastanawiałam się czy to wziąć, ale nie mogłam. Nie dałam rady. Bałam się, że stracę Nialla. I tak już straciłam. Ale i tak się bałam. Przepraszam cię nie chciałam tego zrobić, nie chciałam brać, nie chciałam cię okłamywać, ale to wszystko przez Maxa. On mnie do tego zmusił jakiś czas temu. A ja zawaliłam tym, że się na to godziłam. Przepraszam.
Mówiłam to i co chwilę pociągałam nosem. Byłam cała zalana łzami. Popatrzyłam na Harrego. Jego oczy się zaszkliły. Wstał i podszedł do mnie. Kucnął przy moim stołku i chwycił moje ręce. Pocałował je i też zaczął płakać.
H: Nie chciałem krzyczeć. Wiem, że potrzeba cudu żeby z tego wyjść. Ja też ledwo co dałem rade.
T: Co ?
H: Po xFactorze. Zacząłem mieć problemy i też brałem ale oni mnie z tego wyciągnęli. Dlatego się zdenerwowałem bo się o ciebie martwię. Nie chcę żeby ci się coś stało. Jesteś moją jedyną siostrzyczką. Dla mnie jesteś nadal dzieckiem chociaż wiem, że tak nie jest. Stajesz się powoli kobietą, a ja nie chcę dopuścić do siebie tej myśli. Pamiętam cie taką małą w wózeczku. Chcę cię pilnować na każdym kroku, tak jak kiedyś chociaż wiem, że nie mogę. Martwię się o ciebie, bo cię strasznie kocham.
Wstał, tak samo jak ja przytuliłam się do niego mocno. Tak bardzo mocno. Przypomniałam sobie, że Niall też tam jest. Popatrzyłam się na niego. Płakał ? On też płakał ?
T: Niall.
Odwrócił się i wyszedł. Harry się ode mnie odsunął.
H: Na prawdę go kochasz ?
T: Tak.
Popatrzył się na chwilę w okno, tak jakby o czymś zawzięcie myślał.
H: Obiecaj mi tylko jedno. Tylko tak na prawdę obiecaj, że już nigdy nie weźmiesz.
T: Obiecuję. Kocham cię.
H: Ja ciebie też. Idź do niego.
T: Nie chce mnie widzieć.
H: Idź.
T: Harry to nie ma sensu.
H: Idź bo go kochasz, tak ?
Przesunął się i poleciałam szybko na górę.
__________________________________________
Tadammmmmm !! :D
Nie do wiary, nie ?? :D
Kolejny rozdział WOW !! :D
Chcecie kolejny ?? / Lexii xx.